Dave Alvin


Everett Ruess

I was born Everett Ruess
I been dead for sixty years
I was just a young boy in my twenties
The day I disappeared.
Into the Grand Escalante Badlands
Near the Utah and Arizona line
And they never found my body, boys
Or understood my mind.

I grew up in California
And I loved my family and my home
But I ran away to the High Sierra
Where I could live free and alone.
And folks said “He’s just another wild kid
And he’ll grow out of it in time,”
But they never found my body, boys
Or understood my mind.

I broke broncos with the cowboys
I sang healing songs with the Navajo
I did the snake dance with the Hopi
And I drew pictures everywhere I go.
Then I swapped all my drawings for provisions
To get what I needed to get by
And they never found my body, boys
Or understood my mind.

Well I hate your crowded cities
With your sad and hopeless mobs
And I hate your grand cathedrals
Where you try to trap God.
‘Cause I know God is here in the canyons
With the rattlesnakes and the pinon pines
And they never found my body, boys
Or understood my mind.

They say I was killed by a drifter
Or I froze to death in the snow
Maybe mauled by a wildcat
Or I’m livin’ down in Mexico.
But my end, it doesn’t really matter
All that counts is how you live your life
And they never found my body, boys
Or understood my mind.

You give your dreams away as you get older
Oh, but I never gave up mine
And they’ll never find my body, boys
Or understand my mind.

Everett Ruess

Nazywam się Everett Ruess
Nie żyję od sześćdziesięciu lat
Miałem lat ledwie dwadzieścia
Gdy przepadł po mnie ślad
Wśród bezdroży Grand Escalante
Gdzie Arizona schodzi się z Utah
Nie znaleziono mojego ciała
I nikt mnie nie rozumiał

Dorastałem w Kalifornii
Kochałem swoją rodzinę i dom
Lecz uciekłem wysoko w góry
Bo wolny mogłem być tylko tam
Mówiono, że każdy chłopak,
Kiedyś się musi wyszumieć
Nie znaleziono mojego ciała
I nikt mnie nie rozumiał

Jak kowboj poskramiałem mustangi
Z Nawahami odprawiałem czary
W tańcu węża łączyłem się z Hopi
I rysowałem, cały czas rysowałem
Wymieniałem rysunki na to, co
Mieć trzeba, by w drogę się  udać
Nie znaleziono mojego ciała
I nikt mnie nie rozumiał

Ja nienawidzę tych waszych miast
Smutnego tłumu o pustych oczach
I nienawidzę strzelistych katedr
Waszych pułapek na Pana Boga
Wiem, że On mieszka pośród kanionów
Gdzie wąż przemyka i sosna szumi
Nie znaleziono mojego ciała
I nikt mnie nie rozumiał

Mówią, że zabił mnie włóczęga
Że mróz dopadł mnie wśród szczytów 
Że rozszarpał mnie zwierz dziki    .
Lub, że mieszkam gdzieś w Meksyku
Lecz mój koniec nic nie znaczy
Bo ważne, by wiedzieć jak żyć
Nie znaleziono mojego ciała
I nie zrozumiał mnie nikt

Z wiekiem wyzbywamy się marzeń
Ja swoim nie pozwoliłem odejść
Nikt się nad moim nie pochyli ciałem
I nikt mnie nigdy nie pojmie



Dodaj komentarz

Dodaj komentarz


Twoje imię(*):
Komentarz(*):
 

Poprzednia: Jimi Hendrix
Następna: Jimi Hendrix