America


A Horse With No Name

On the first part of the journey,
I was looking at all the life.
There were plants and birds. and rocks and things,
There was sand and hills and rings.
The first thing I met, was a fly with a buzz,
And the sky, with no clouds.
The heat was hot, and the ground was dry,
But the air was full of sound.

I've been through the desert on a horse with no name,
It felt good to be out of the rain.
In the desert you can remember your name,
'Cause there ain't no one for to give you no pain.
La, la...

After two days, in the desert sun,
My skin began to turn red.
After three days, in the desert fun,
I was looking at a river bed.
And the story it told, of a river that flowed,
Made me sad to think it was dead.

You see I've been through the desert on a horse with no name,
It felt good to be out of the rain.
In the desert you can remember your name,
'Cause there ain't no one for to give you no pain.
La la...

After nine days, I let the horse run free,
'Cause the desert had turned to sea.
There were plants and birds, and rocks and things,
There was sand and hills and rings.
The ocean is a desert, with its life underground,
And a perfect disguise above.
Under the cities lies, a heart made of ground,
But the humans will give no love.

You see I've been through the desert on a horse with no name,
It felt good to be out of the rain.
In the desert you can remember your name,
'Cause there ain't no one for to give you no pain.
La la...

Bezimienny Koń

Na początku, będąc w drodze
Przyglądałem się przyrodzie
Tym roślinom, ptakom i wszystkiemu 
tu
Wśród żółtego piasku i łańcuchów wzgórz
A witało mnie bzyczenie muszki
Oraz niebo całkiem bez chmur
I choć spalił ziemię słońca żar
W górze wciąż panował gwar

Mój koń bezimienny, ja
i pustynia
Jak dobrze jest uciec od deszczu i burz 
Tu nie zapomnisz, jak się nazywasz
Tu nie ma nikogo, kto Ci zada
ból
La, la…

Po dwóch dniach słonecznej łaźni
Skórę miałem barwy cegły
A na trzeci dzień tej jazdy
Zobaczyłem linię rzeki
Było widać, że ta rzeka kiedyś była wartka
Ale rzeka wyschła, rzeka była martwa

Mój koń bezimienny niósł mnie
przez pustynię
Jak dobrze jest uciec od czarnych chmur
Pustynia szacunkiem otoczy twe imię
Tu nie ma nikogo, kto Ci zada
ból
La, la ...

Zluzowałem konia po dziewięciu dniach
Dalej było morze i szum morskich fal
Rośliny i ptaki, a to wszystko
znów
Wśród żółtego piasku i łańcuchów wzgórz
Pustynia jest jak morze, życie kryje
w głębi
Tym zamaskowane, co widać na powierzchni
Pod miast fundamentami serce swe ma ziemia
Ale serca ludzi z twardego są z kamienia...

Mój koń bezimienny, ja
i pustynia
Jak dobrze jest uciec od deszczu i  burz 
Tu nie zapomnisz, jak się nazywasz
Tu nie ma nikogo, kto zada ci
ból
La, la…



Dodaj komentarz

Dodaj komentarz


Twoje imię(*):
Komentarz(*):
 

Poprzednia: Many Artists
Następna: Swans