Jedno z nas nie może się mylić
Wersje baldricka
3 wersje · sty 2026 – maj 2026Muzyka i głos wygenerowane w Suno (AI)
Zapa liłem świeczkę zieloną
By zazdrość w Tobie rozpalić
Lecz się tylko zleciały komary
Na wieść o ciele bezpańskim
Potem starłem na proch,
Nieprzespaną tę noc
Z twego buta urnę zrobiłem
Twoją suknię, przyznaję
Torturom poddałem
Odsłaniała więcej, niż kryła
Do lekarza poszedłem z mym sercem
Spojrzał i kazał zaprzestać
Sam sobie wystawił receptę
Twe imię zapisał wśród lekarstw
W bibliotece swej
Potem zamknął się
Z detalami naszego pożycia
Pielęgniarka mi mówi
Że się całkiem pogubił
W gruzach legła jego praktyka
Gdy pokochał Cię mąż niemal święty
Jego mądrość przyswoić chciałem
A powiadał, żeby w miłości
Na szczęście własne, nie patrzeć
Już uwierzyć mu chciałem
Za proroka go miałem
Gdy skoczył do wody i po nim
Cóż, ciało przepadło
Lecz duch jego śmiało
Wciąż plecie te same androny
Sfilmował Cię pewien Eskimos
I kiedy taśmę mi puszczał
Biedak się trząść nie przestawał
Zbielałe miał palce i usta
Przypuszczam, że zmarzł
Gdy Twą suknię zdarł wiatr
Pewnie zimno mu jest do tej pory
A Ty stoisz tu z wdziękiem
W zamieci Twej śnieżnej
W tę zamieć, pozwól mi wkroczyć
