The Residents


Godsong

God never really did like man anyway
At least not after they started walking around
On their hind leg(s)
And talking on the telephone
Of course poor God's point of view wasn't easy now (to) understand
He had invented man from dead things
At that time there were no grave yards to rob
So He had been forced to use dead worms, some sea weed
That had laid out on the beach for quite a while
For quite a while.

At that time man had four legs and no telephone

A major mistake came when God decided that man should think
(A trait that He'd long desired for Himself)
What God no doubt intended was
For man to think about Him
And that was important because
God just wanted to be
Just another normal deity
Deity Deity Ty Ty Ty Ty Ty
All that God wanted to be
Was just a normal deity
All that God wanted to be
Was just another normal deity
All that God wanted to be
Was just a deity
Just a normal deity
All that God wanted to be
Just a normal deity
All that God wanted to be
Just a normal deity

All went well for quite a while

Man was a wonderful creature
With long rich engraved face
Four fine legs ending in five mini-legs
And a coat of satiney hair
And large genitals
His thoughts were pure and
Full of wonder
The wonder part was God's favorite,
(at least at first)
Because that's the part that gave Him
His Identity Identity Identity Identity

Oh, it was so wonderful for God

Man's... Man's questions turned to visions
And visions gave God
All kinds of exciting things to do
Someday He would be a God of wrath
Reeking havoc upon undiscipline mankind
And at other times He'd be a God of love and compassion
Of course these were all things that man had invented
So God had a hard time getting the full grasp

But...

One of His favorite things
Was man's believing in Him, and then not believing in Him
One of His favorite things
Was man's believing in Him, and then not believing in Him
Believing in Him, Not believing in Him
Believing in Him, Not believing in Him
Believing in Him, Not believing in Him
Believing in Him, Not believing in Him
Believing in Him, Not believing in Him
Believing in Him, Not believing in Him
Believing in Him, Not believing in Him
Believing in Him, Not believing in Him
Believing in Him, Not believing in Him
Believing in Him, Not believing in Him
Like some hide and seek game
Over
And
Over
And
Over and Over
Believing in Him
Believing in Him
Believing in Him
Not believing in Him...
Not believing in Him?
I think He liked believing in Him much better...
But I'm not sure...

Boża Pieśń

Za człowiekiem, Bóg właściwie nigdy nie przepadał
Zwłaszcza, odkąd człowiek zaczął
chodzić na swych tylnych łapach
I nauczył się wydzwaniać przez telefon
Może kogoś taki pogląd, wręcz obruszy 
Lecz zrozummy:

Bóg człowieka stworzył z rzeczy martwych
A cmentarzy, by z nich czerpać, nie miał
żadnych

Do kreacji musiał użyć więc robactwo padłe oraz glony
Co kisiły się na plaży ileś dni i nocy
Dni i nocy...

Kiedyś człowiek chodził na czworakach i nie dzwonił
Błędnie, Bóg człowieka skazał
na myślenie

(cecha, której długo pragnął też dla Siebie)
Ale bez wątpienia plan był taki
Żeby człowiek myślał o Nim
Ważne, bo w istocie swojej
Bóg jedynie pragnął być
Zwykłym bóstwem, więcej nic
więcej nic, nic, nic, nic
Bóg jedynie pragnął być
Zwykłym bóstwem, więcej nic
Bóg jedynie pragnął być
Zwykłym bóstwem, więcej nic
Bóg jedynie pragnął być
Zwykłym bóstwem, więcej nic
Zwykłym bóstwem, więcej nic
Bóg jedynie pragnął być
Zwykłym bóstwem, więcej nic
Bóg jedynie pragnął być
Zwykłym bóstwem, więcej nic

Było cacy, w pierwsze dni
Człowiek pięknym bytem był
Długa, jak ciosana twarz,
Cztery nogi zakończone piątką mini-nóżek
Włos okrywał go, jak płaszcz
Wielkie genitalia miał
No i myśli, czyste i przecudne
Te przecudne myśli, Bóg
(potem się zaczęło zmieniać)
Najpierw cenił, bo mu dostarczały tu
Pełnej wiedzy na swój temat, na swój własny, własny temat

Jeszcze lepsze czasy przyszły
Człowiek pytał i miał wizje
A gdy Bóg je poznał wszystkie
Czas mu mijał atrakcyjnie
Bo raz Bogiem był zagłady
Karząc krnąbrność w sposób krwawy
Kiedy indziej zaś był Bogiem miłosiernie kochającym
Wiele wizji przewinęło się przez ludzkie glowy
Nic dziwnego, że za nimi Bóg nie zawsze mógł nadążyć

Wszakże
Ulubioną miał w człowieku rzecz
To, ze ten, raz w Niego wierzył,
a raz nie

Ulubioną miał w człowieku rzecz
To, ze ten, raz w Niego wierzył, a
raz nie

Wierzył raz, a raz znów nie
Wierzył raz, a raz znów nie
Wierzył raz, a raz znów nie
Wierzył raz, a raz znów nie
Wierzył raz, a raz znów nie
Wierzył raz, a raz znów nie
Wierzył raz, a raz znów nie
Wierzył raz, a raz znów nie
Wierzył raz, a raz znów nie
Wierzył raz, a raz znów nie
Jakby, w szukanego bawił się...
Tak
Nie
Tak
Nie
Tak bez przerwy
Wierzyć w niego...
Wierzyć w niego...
Wierzyć w niego...
Czy nie wierzyć?
Och, nie wierzyć?
Myślę, że Bóg wolał, żeby w niego
wierzyć

Lecz nie jestem pewny...



Dodaj komentarz

Dodaj komentarz


Twoje imię(*):
Komentarz(*):
 

Poprzednia: Death in June
Następna: Death In June