Leonard Cohen


A Thousand Kisses Deep

The ponies run, the girls are young,
The odds are there to beat.
You win a while, and then it’s done –
Your little winning streak.
And summoned now to deal
With your invincible defeat,
You live your life as if it’s real,
A Thousand Kisses Deep.

I’m turning tricks, I’m getting fixed,
I’m back on Boogie Street.
You lose your grip, and then you slip
Into the Masterpiece.
And maybe I had miles to drive,
And promises to keep:
You ditch it all to stay alive,
A Thousand Kisses Deep.

And sometimes when the night is slow,
The wretched and the meek,
We gather up our hearts and go,
A Thousand Kisses Deep.

Confined to sex, we pressed against
The limits of the sea:
I saw there were no oceans left
For scavengers like me.
I made it to the forward deck.
I blessed our remnant fleet –
And then consented to be wrecked,
A Thousand Kisses Deep.

I’m turning tricks, I’m getting fixed,
I’m back on Boogie Street.
I guess they won’t exchange the gifts
That you were meant to keep.
And quiet is the thought of you,
The file on you complete,
Except what we forgot to do,
A Thousand Kisses Deep.

And sometimes when the night is slow,
The wretched and the meek,
We gather up our hearts and go,
A Thousand Kisses Deep.

The ponies run, the girls are young,
The odds are there to beat.
You win a while, and then it’s done –
Your little winning streak.
And summoned now to deal
With your invincible defeat,
You live your life as if it’s real,
A Thousand Kisses Deep

Morze Pocałunków

W ruch karuzela, panny w uśmiechach
Nikt nie jest tu bez szans
Są chwile szczęścia oraz ich kres
Niedługo hossa trwa
Zaczyna się - czas klęsk
Przed nim - nie ma tu ratunku
Więc zwodzisz się, żyjąc wśród fal
Morza Pocałunków

Jurny, jak kot, tłusty, jak on
Na Boogie Street znów jestem
Nie czujesz cum i w dzieło-cud
Wślizgujesz się bezwiednie
I może miałem, podążyć dalej
I spełnić przysiąg multum
Ale chcąc żyć, zanurzasz się
W Morzu Pocałunków

Więc czasem, gdy nie mija noc
Serc nagich, bez rynsztunku
Tych mikrych serc, trwa podróż w głąb
Morza pocałunków

Pchani przez seks, badamy gdzie
To morze ma granice
I wiem to już, że wszystkich mórz
Zbieraczem śmieci byłem
Z mostku na dziobie, wsparłem słowem
Resztkę Armady naszej
I głębię Morza Pocałunków
Zmierzyłem własnym wrakiem

Jurny, jak kot, tłusty, jak on
Ulicą Boogie idę
Nie uda się  od losu darów
Wymienić tu na inne
Już cichnie ten nad tobą zgiełk
W twych aktach nie ma luk tu
Prócz szans przegranych, gdzieś na dnie
Morza Pocałunków

Więc czasem, gdy nie mija noc
Serc nagich, bez rynsztunku
Tych mikrych serc, trwa podróż w głąb
Morza Pocałunków

W ruch karuzela, panny w uśmiechach
Nikt nie jest tu bez szans
Są chwile szczęścia i jego kres
Niedługo hossa trwa
Zaczyna się - czas klęsk
Przed nim - nie ma tu ratunku
Więc zwodzisz się, żyjąc wśród fal
Morza Pocałunków



Dodaj komentarz

Dodaj komentarz


Twoje imię(*):
Komentarz(*):
 

Poprzednia: Pink Floyd ( by Korn)
Następna: Pink Floyd